Okiem małego introwertyka

Okiem małego introwertyka

Mama budzi mnie o szóstej czterdzieści. Lekcje rozpoczynam o ósmej piętnaście, ale wolę wstać wcześniej, żeby mieć czas, aby powoli rozbudzić się, zanim zacznę swój dzień.

Wstaję około siódmej. Ubieram się i jem śniadanie. Mama podwozi mnie do szkoły.

W szkole jestem piętnaście minut przed dzwonkiem. Już przed budynkiem mijają mnie grupy rozgadanym dzieci. Biegną do szkoły, każdy chce być pierwszy w drzwiach, choć do rozpoczęcia lekcji pozostało przecież jeszcze dużo czasu. Przepuszczam ich, do szkoły wchodzę ostatnia.

Idąc zatłoczonym korytarzem docieram do klasy. Wszędzie wokół słychać głośne rozmowy, krzyki, bezsensowne żarty. Chłopcy przepychają się nawzajem. Próbuję porozmawiać ze swoją koleżanką, ale jest tak głośno, że musiałabym jej krzyczeć do ucha.

Dzwonek. Wchodzimy do klasy.

Na lekcjach muszę siedzieć z najbardziej rozgadanym kolegą. Pani posadziła mnie z nim, żeby mieć spokój na lekcjach, ale on i tak cały czas mówi, co przeszkadza mi skupić się na nauce. Nie lubię osób, które mówią bez przerwy. Lubię jak go nie ma w szkole, ponieważ wtedy jest ciszej i lekcje nie są tak męczące.

Dzwonek. Zmiana klasy. Hałas na korytarzu. Dzwonek. Następna lekcja.

W klasie dzieci też rozmawiają. Nauczyciel powiedział dzisiaj, że nie będzie mnie pytał, bo i tak mnie nie usłyszy.

Dzwonek. Zmiana klasy. Hałas na korytarzu. Dzwonek. Następna lekcja.

Na języku polskim pani prosi, abyśmy podzielili się na grupy. Mamy wspólnie przygotować wypowiedź na zadany temat, a następnie wybrać jedną osobę, która przedstawi wyniki pracy grupy na koniec lekcji. Zostałam przegłosowana zanim zdążyłam się odezwać. Ale i tak prawdopodobnie nic bym nie powiedziała. Nie znoszę przemawiać przed całą klasą. Zawsze boję się, że zrobię jakiś błąd albo o czymś zapomnę.

Dzwonek. Zmiana klasy. Chaos na korytarzu.

Na dużej przerwie część kolegów i koleżanek z klasy idzie na obiad na stołówkę. Ja zostaję na korytarzu przed klasą. Zjadam drugie śniadanie, odrabiam lekcje albo czytam książkę. Szkoda, że drzwi do sali są zamknięte, byłoby przyjemniej spędzić ten czas w spokoju. W bibliotece też nie ma żadnych stolików gdzie można byłoby usiąść.

Lekcje w szkole kończę około czternastej. Dwa razy w tygodniu po szkole chodzę na dodatkowy angielski. Dwa razy w tygodniu muszę też chodzić po lekcjach do psychologa, ponieważ niektórym nie podoba się, że jestem taka spokojna.

Dzwonek. Czas do domu.

Znowu krzyki, przepychanki. Ze szkoły wychodzę z koleżanką, która odprowadza mnie na przystanek. Po szkole wracam do babci. Jem obiad i odrabiam lekcje. Latem często wychodziłam z bratem na dwór, na rower lub żeby pochlapać się w fontannie. Teraz jak jest zimno raczej spędzam ten czas z babcią. Rozmawiamy, gramy w gry.

Kiedy mama wraca z pracy, wracamy do domu. Tam czeka na mnie moja świnka morska, z którą bardzo lubię się bawić.

W domu odpoczywam robiąc prace plastyczne, dekoruję pokój, uczę się lub czytam.

Lubię wcześniej się wykąpać, aby już w piżamie siedząc w łóżku obejrzeć z mamą jakiś film.

Jeśli spodobał Ci się artykuł, zostaw Like’a. Jeśli uznasz artykuł za pożyteczny, udostępnij go swoim znajomym.
Daj znać, jeżeli poruszane przeze mnie tematy uważasz za interesujące. Możesz również zapisać się do newslettera, wówczas poinformuję Cię o nowym artykule.

 

Podobne artykuły:
Mały introwertyk i telefon