Introwertyk na zakupach (1)

Od czasu do czasu w mediach pojawiają się różnego typu kampanie społeczne zachęcające do rezygnacji z robienia zakupów w wielkich hipermarketach na rzecz wspierania małych lokalnych przedsiębiorców. Idea szczytna. Robię zakupy, wspieram rodzimą gospodarkę, a dodatkowo oszczędzam czas, ponieważ zaopatruję się w sklepie w pobliżu swojego domu.

Cóż z tego, skoro obsługa w tego typu miejscach jest nastawiona na ekstrawertycznego klienta. Jako introwertyk unikam małych sklepów, ponieważ czuję się w nich wyjątkowo niekomfortowo. Należę do tych osób, które wsiądą do samochodu i pojadą do centrum handlowego, aby kupić te same rzeczy, które mogę dostać w osiedlowym sklepiku.

Niektórzy mogą takie zachowanie uznać za trudne do zrozumienia. Ja jednak mam na to bardzo proste wytłumaczenie. To jedna z wielu strategii obronnych pozwalających uniknąć tego przedstawienia, które powtarza się niemal za każdym razem, kiedy odwiedzam mały sklep.

Wygląda to mniej więcej w następujący sposób. Wchodzę, przyjacielski sprzedawca wita mnie i pyta, jak może mi pomóc. Grzecznie dziękuję, odpowiadając, że tylko się rozglądam. Sprzedawca jednak nie odpuszcza. Chce wiedzieć czego szukam. Chce wiedzieć, dlaczego tego szukam. Proponuje mi różne rzeczy, nie znając moich preferencji. Ledwo zdążę unieść wieszak, proponuje, że zaniesie mi go do przymierzalni.

To jest moment, w którym czuję się, jakbym była osaczona. Nie mogę myśleć, zrelaksować się, nie mogę podejmować żadnych decyzji, tak niezbędnych do dokonania jakiegokolwiek zakupu. Zamiast na zakupach muszę skupiać się na samym sprzedawcy. Odmawiam odpowiedzi, wycofuję się w kierunku drzwi. Jednak sprzedawca podąża za mną krok w krok. Czuję, jak narasta we mnie gniew i jestem zdeterminowana, aby jak najszybciej opuścić sklep. I pomyśleć, że ja naprawdę weszłam tam z zamiarem dokonania jakiegoś zakupu.

Opisana sytuacja znana jest wielu introwertykom, którzy narzekają na sprzedawców przeszkadzających im w robieniu zakupów. Introwertycy nie boją się ludzi, jeśli będą potrzebowali jakiejś informacji, zapytają.

Oczywiście potrafię sobie wyobrazić, że niektórzy „przyjacielscy” sprzedawcy próbujący otworzyć mnie przy użyciu młotka, mogą jeszcze czuć się obrażeni i uznać mnie za antyspołecznego snoba. Ale ja do robienia zakupów potrzebuję spokoju. Nie lubię też kiedy ktoś obcy wywiera na mnie presję, abym podzieliła się z nim informacjami, którymi nie mam potrzeby się dzielić.

Źródło: https://introvertdear.com/news/salespeople-introvert-shop/, Beverly Garside, 11 sierpnia 2017

Jeśli spodobał Ci się artykuł, zostaw Like’a. Jeśli uznasz artykuł za pożyteczny, udostępnij go swoim znajomym.
Daj znać, jeżeli poruszane przeze mnie tematy uważasz za interesujące. Możesz również zapisać się do newslettera, wówczas poinformuję Cię o nowym artykule.

 

Podobne artykuły:
Wydatki pod lupą naukowców
Introwertyk na zakupach (2)