Dlaczego introwertyk nie prosi o pomoc

Dlaczego introwertyk nie prosi o pomoc?

Problemy dotykają wszystkich. Tak samo wszyscy bez wyjątku od czasu do czasu potrzebujemy pomocy innych ludzi.
Dla introwertyków proszenie o pomoc jest czymś bardzo trudnym.

Kiedy ja czuję się przygnębiona, wycofuję się bardziej niż zwykle. W zasadzie szanse, że poproszę kogokolwiek o pomoc, są znikome.

Powodów tej sytuacji jest wiele:

Samowystarczalność

Jestem typem „Zosi Samosi”. Tak jak zdecydowana większość introwertyków lepsze wyniki osiągam, gdy pracuję sama. We własnym tempie i swoimi sposobami znajduję wyjścia z różnych sytuacji. Dużo myślę, analizuję, szukam. Jestem przyzwyczajona do samodzielnego wypracowywania rozwiązań.

I nie o to chodzi, że uważam, iż moje rozwiązanie będzie lepsze. Raczej duże znaczenie ma dla mnie niezależność i zaradność. Te cechy budują poczucie bezpieczeństwa.

Jednocześnie coraz częściej mam wrażenie, że ludzie nie angażują się w to, co robią. Brak zaangażowania połączony z brakiem kompetencji powoduje, że często spotykam się z poradami nieodpowiadającymi rzeczywistości. Te doświadczenia z kolei przekładają się na brak zaufania co do tego, że otrzymam pomoc jakiej potrzebuję.

Opór przed zajmowaniem czyjejś przestrzeni, czasu, zasobów

O ile nie mam problemów z pomaganiem innym ludziom, w drugą stronę czuję, że nie powinnam obciążać innych swoimi problemami.
Mam wrażenie, że zabieram im w ten sposób ich czas i energię, którą mają prawo wykorzystać w inny sposób.
Czuję się również odpowiedzialna za swoje problemy i nie mogę oczekiwać, że ktoś będzie wyręczał mnie w moich obowiązkach.

Lęk przed odrzuceniem

Dla niektórych proszenie o pomoc może być powodem do odczuwania wstydu związanego z okazaniem słabości, chociaż ja nie mam z tym problemu.
Raczej powszechnie spotykane formy wsparcia bardzo często powodują, że czuję się jeszcze gorzej:

Brak uwagi
Kiedy z kimś rozmawiam, poświęcam mu w danym momencie sto procent swojej uwagi. Niestety mam wrażenie, że moje podejście należy do rzadkości. W rozmowach twarzą w twarz nasze problemy najczęściej konkurują z komórką, komputerem lub telewizorem. Przy rozmowach przez telefon wachlarz możliwości jest jeszcze większy. Nasi rozmówcy robią zakupy, przerywając nam w pół zdania musząc porozmawiać z kasjerką; sprzątają, w międzyczasie uzgadniając coś z dziećmi; nie mówiąc już o korzystaniu w międzyczasie z toalety…

Jeżeli dzielę się z kimś czymś dla mnie ważnym, chciałabym czuć, że to, co mówię , będzie dla tej osoby istotne. Być może nie będzie w stanie mi pomóc, ale przynajmniej wysłucha i spróbuje zrozumieć. Nie czuję potrzeby mówienia dla samego mówienia.

„Wszystko będzie dobrze”
Nie zawsze będzie dobrze. Czasami mamy wybór między tym złym, a gorszym. Zdanie to wypowiadane w takim momencie świadczy o braku zrozumienia sytuacji oraz lekceważeniu czyichś uczuć.

„Nie przejmuj się , chodź się zabawić”
Są osoby dla których najlepszym rozwiązaniem na wszystkie problemy jest impreza i alkohol. To spędzanie czasu w dużej grupie zadowolonych osób ma nam pomóc poczuć się lepiej, jednak w przypadku introwertyków wyczerpuje i tak już małe w tym czasie zasoby energii.

Wiem, że bycie pozytywnym jest lepsze od bycia negatywnym, ale ignorowanie emocji, odrzucenie patrzenia na rzeczywistość taką, jaka jest i sztuczne wymuszanie zadowolenia i dobrego nastroju do niczego nie prowadzi. Zamiatając problemy pod dywan nie spowodujemy, że one znikną. Możemy oczywiście budować iluzję równoległej rzeczywistości, ale kiedy zgasną światła i zostaniemy sami, poczucie osamotnienia wzrośnie, a nie zmaleje.

„Powinnaś …”
O ile, co do zasady, wszelkie pomysły mogące pomóc w rozwiązaniu problemu są mile widziane, to nikt nie lubi być pouczany.

Być może spotkałeś się gdzieś z cytatem „Zanim zaczniesz kogoś oceniać, ubierz jego buty i pójdź jego drogą, spróbuj jego łez, poczuj jego ból, uderz w kamień, na którym się potknął, wtedy powiesz mi, co wiesz i jak żyć”.

Każdy ma własną historię i własne doświadczenia. Często to, co Tobie wydaje się oczywiste, dla kogoś innego już takim oczywistym nie jest. Stąd też „dobre rady” tak często odbierane są negatywnie, a osoba, której chcesz pomóc, czuje się niezrozumiana, a to tylko pogłębia złość. Zamiast „powinnaś” powiedz „a nie myślałaś o …”. To daje możliwość opisania drugiej stronie swojego punktu widzenia i bez wchodzenia w konflikt przedstawienia kontrargumentów.

„A ja mam gorzej …”
To sytuacja kiedy z osoby szukającej pomocy ni stąd ni zowąd stajesz się osobą, która tej pomocy powinna udzielić. Nie dość, że pomocy nie uzyskujesz, to jeszcze otrzymujesz informację, że Twoje problemy nie mają znaczenia w obliczu „tragedii”, która spotkała tą drugą osobę. Osobiście wcale nie pomaga mi słuchanie o tym, że ktoś ma gorzej. To tylko utwierdza mnie wtedy w przekonaniu, że świat jest czarno-czarny. Już wolę usłyszeć, że ktoś ma lepiej, dzięki czemu świat nabierze chociaż odcieni szarości.

Przytłoczenie przez drenaż energii

Cechą wspólną dla introwertyków jest to, że energię czerpiemy z wnętrza, a nie ze środowiska zewnętrznego. Stąd też nasze zamykanie się w sobie w obliczu problemów, jest naturalnym przejściem organizmu w stan oszczędzania energii. Im większy problem, im większy stres, tym większe skupienie. W porównaniu z typowym ekstrawertykiem, robiącym wokół siebie w takich sytuacjach dużo hałasu – bieganie, narzekanie, szukanie pomocy na zewnątrz, ja mogę sprawiać wrażenie, jakbym była obojętna w stosunku do zaistniałej sytuacji. Rzeczywistość jest jednak całkowicie odmienna. Zewnętrzny spokój i odcięcie się od spraw niepowiązanych z kłopotem, pozwala na skupienie całej energii na rozwiązaniu trudności.

W tym miejscu przypomina mi się jedna, dosyć ekstremalna sytuacja, choć z perspektywy czasu trochę zabawna. Pokazuje ona jednak samo sedno reakcji mojego organizmu. Nie pamiętam dokładnie czy to było jakieś stresujące badanie czy zabieg, ale w jego trakcie w pewnym momencie usłyszałam podniesiony głos lekko przerażonego lekarza: „ale niech pani oddycha!”. Tak skupiłam się na tym, co ten lekarz wykonywał, że zapomniałam nawet o czymś tak naturalnym jak oddech.

Zwrócenie się o pomoc do innych ludzi wymaga energii: wyjaśnianie sytuacji, odpowiadanie na pytania, odczuwanie presji, to wszystko wyczerpuje rezerwy energii. Z tego też względu proszenie kogoś o pomoc, dla introwertyka wydaje się przytłaczającą koncepcją.

Jak więc pomóc introwertykowi?

Wobec tego co napisałam wyżej, łatwo się domyślić, że powszechnie stosowany zwrot „w razie czego dzwoń”, który dla znaczącej liczby osób jest wystarczającym sposobem na okazanie wsparcia, w przypadku wielu introwertyków nie zadziała. Czekanie na telefon introwertyka, to czekanie na coś, co prawdopodobnie nigdy się nie wydarzy.

Chcąc pomóc introwertykowi musisz być spostrzegawczy i proaktywny. Jeśli wiesz lub podejrzewasz, że bliski Tobie introwertyk przeżywa trudności lub wykazuje oznaki ostrzegawcze, takie jak zmiany w zachowaniu, długie nieobecności, większe niż zwykle wyciszenie, podejmij inicjatywę. Zapytaj jak się czuje, zapewnij spokojne otoczenie i daj mu czas, aby się przed Tobą otworzył. To mit, że większość introwertyków nie lubi ludzi ani mówienia. Potrzebujemy jedynie bezpiecznego środowiska i odpowiednich odbiorców.

Mimo najlepszych chęci musisz być również przygotowany na to, że introwertyk nie skorzysta z Twojej pomocy. Nie bierz tego do siebie i nie miej mu tego za złe.

Moi bliscy wiedzą, że kiedy jestem tuż przed stresującym mnie wydarzeniem, nie powinni mnie zagadywać. To mnie rozprasza, w czasie kiedy mobilizuję całą energię, aby jak najlepiej poradzić sobie z daną sytuacją. Zarazem chętnie skorzystam, jeśli odciążą mnie wtedy w drobnych obowiązkach domowych.

Musisz zrozumieć, że introwertycy całkiem inaczej reagują na bodźce oraz radzą sobie z problemami niż ekstrawertycy . Jednocześnie nawet dla introwertyków nie jest obojętnym to, że jest ktoś, komu ich los nie jest obojętny. Czasem wystarczy tylko być obok.

Jeśli spodobał Ci się artykuł, zostaw Like’a. Jeśli uznasz artykuł za pożyteczny, udostępnij go swoim znajomym.
Daj znać, jeżeli poruszane przeze mnie tematy uważasz za interesujące. Możesz również zapisać się do newslettera, wówczas poinformuję Cię o nowym artykule.